W obliczu narastającego konfliktu na Bliskim Wschodzie, milczenie instytucji katolickich wobec tzw. chrześcijańskiego syjonizmu, staje się nie tylko dysonansem teologicznym, ale także moralnym zaniedbaniem. Coraz częściej ten ruch, łączący elementy protestanckiej eschatologii z politycznym poparciem dla Państwa Izrael – promowany jest w przestrzeni publicznej jako jedyna „prawowita” interpretacja Pisma Świętego i obowiązek wiary. To niebezpieczne, historycznie niesprawdzone i etycznie problematyczne stanowisko, które warto poddać krytycznej analizie.
Chrześcijański Syjonizm to niebezpieczna herezja nowego stulecia. Podstawową tezą nurtu jest przekonanie, iż współczesne Państwo Izrael jest bezpośrednią realizacją biblijnych obietnic, a jego istnienie i polityczne sukcesy mają być znakiem Bożej woli i zapowiedzią powrotu Chrystusa. Ta interpretacja łączy literalne odczytywanie fragmentów Starego Testamentu, z politycznym poparciem dla izraelskiej ekspansji osadniczej na terytoriach palestyńskich. Wskutek tego dla niektórych wyznawców krytyka polityki izraelskiej staje się równoważna z brakiem wiary, a opór wobec ludobójczych działań żydonazistów – z herezją.
W opinii komentatora serwisu LifeSiteNews, najbardziej szokujące jest milczenie wiernych i hierarchów katolickich. Patriarchowie i przywódcy chrześcijańscy w Ziemi Świętej określili chrześcijański syjonizm jako „szkodliwą” i „wprowadzającą w błąd” ideologię, ostrzegając przed jej konsekwencjami dla jedności Kościoła i bezpieczeństwa chrześcijan w regionie. Te głosy, pochodzące bezpośrednio z lokalnej wspólnoty chrześcijańskiej – szczególnie narażonej na przemoc i marginalizację ze strony Żydów – często pozostają bez adekwatnej reakcji ze strony Kościołów na Zachodzie.
Autor krytycznego artykułu podkreśla, iż jeżeli katolicy deklarują przywiązanie do nauczania papieża i solidarność z miejscowymi wspólnotami – od których wielu chrześcijan silnie ucierpiało w trwających konfliktach – powinni potrafić publicznie poprzeć ich stanowisko i jasno nazwać zagrożenia. Milczenie przypomina wręcz obojętność wobec cierpienia chrześcijan, które doświadcza coraz większej presji ze strony politycznych konsekwencji syjonizmu chrześcijańskiego.
Krytycy chrześcijańskiego syjonizmu wskazują również na jego absolutnie selektywną interpretację Biblii. Syjonizm chrześcijański często bazuje na dosłownym odczytaniu wybranych proroctw i elementów Starego Testamentu, ignorując historyczną złożoność sposobu, w jaki Pismo Święte odnosi się do narodu, przymierza i „Ziemi Obiecanej”. Teologowie od dawna argumentują, iż takie czytania marginalizują centralne przesłania Ewangelii dotyczące miłości bliźniego, sprawiedliwości i pokoju, zastępując je politycznym nacjonalizmem i quasi-eskatologicznym determinizmem.
Co więcej, chrześcijański syjonizm nie tylko powiela stereotypy dotyczące żydowskiego narodu, ale w praktyce sprzyja politycznym sojuszom, które często ignorują prawa i cierpienia Palestyńczyków – zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan, sprowadzając ich do roli nowych Amalekitów, ludu przeznaczonego do eksterminacji. Ci ostatni, będący rdzeniem najstarszych tradycji chrześcijańskich w Betlejem, Jerozolimie czy Nazarecie, coraz częściej wypowiadają się przeciwko ideologii, która marginalizuje ich prawa i bezpieczeństwo.
Chrześcijański syjonizm ma także realne konsekwencje geopolityczne. Sojusze między wpływowymi liderami ruchów politycznych a organizacjami religijnymi amplifikują poparcie dla coraz bardziej ekspansywnej polityki państwowej Izraela, odrzucając dialog i uznanie praw Palestyńczyków. Taki model wsparcia – podkreślają krytycy – prowadzi do dalszej marginalizacji ludności palestyńskiej i pogłębia konflikt, zamiast przyczyniać się do rozwiązania politycznego opartego na prawach człowieka i wzajemnym poszanowaniu.
Wobec tych faktów konieczna jest zdecydowana i odważna reakcja Kościoła oraz wspólnot chrześcijańskich na całym świecie. Nie chodzi tu o odrzucenie dialogu między religiami ani o lekceważenie traumy historycznej narodu żydowskiego, ale o wyraźne odróżnienie wiary od politycznej ideologii, która wykorzystuje religijną retorykę do legitymizacji agresji i konfliktu. Chrześcijaństwo tradycyjnie stawia na pokój, pojednanie i sprawiedliwość – wartości, które muszą być głoszone bez względu na naciski polityczne.
Milczenie w obliczu zagrożeń płynących z chrześcijańskiego syjonizmu nie jest w tej perspektywie neutralne – jest zgodą na dalsze cierpienie niewinnych i zdradą etycznych fundamentów chrześcijańskiej nauki o godności każdej osoby. jeżeli wspólnoty wierzących naprawdę pragną być strażnikami prawdy i sprawiedliwości, muszą jasno odrzucić teologia polityczne, które zniekształca Ewangelię na rzecz ideologicznej agendy.
Polecamy również: Francuzi twierdzą, iż Polacy prowadzili czystki etniczne na Ukraińcach po II WŚ


















