Napięcie wokół Tajwanu wchodzi na nowy, niebezpieczny poziom. Chińskie manewry wojskowe pod kryptonimem „Misja Sprawiedliwości 2025” wywołały alarm nie tylko w Tajpej, ale również w Waszyngtonie. Wojska Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej szczelnie otoczyły wyspę pierścieniem sił morskich i powietrznych, testując w praktyce scenariusze izolacji i potencjalnej inwazji.
Choć Biały Dom oficjalnie studzi emocje, amerykańskie służby dysponują analizami wskazującymi, iż Chiny mogą osiągnąć pełną zdolność militarną do zajęcia Tajwanu już w 2027 roku. To data, która coraz częściej pojawia się w raportach wywiadowczych i dokumentach Pentagonu.
Pekin mówi wprost: nie będzie kompromisów
Chińskie władze nie pozostawiają złudzeń co do swoich intencji. Rzecznik ministerstwa obrony ChRL Zhang Xiaogang jasno oświadczył, iż działania PLA są „konieczne i bezdyskusyjne”, a Pekin nigdy nie zaakceptuje sytuacji, w której – pod pretekstem pokoju – ktoś ograniczałby jego zdolność do „powstrzymywania tajwańskiego separatyzmu”.
To język konfrontacji, nie dyplomacji. Komunistyczne Chiny otwarcie traktują demokratyczny Tajwan jako zbuntowaną prowincję, a nie odrębny podmiot polityczny. Każdy ruch Tajpej w stronę wzmacniania suwerenności spotyka się z militarną demonstracją siły.
Manewry jako realny test wojenny
Dowództwo Wschodniego Teatru Działań PLA poinformowało, iż dwudniowe ćwiczenia – zakończone 31 grudnia 2025 roku – pozwoliły „w pełni przetestować zdolności bojowe”, w tym ataki na cele morskie. Co istotne, według prezydenta Tajwanu Lai Ching-te, chińska armia symulowała działania przeciwko nowo pozyskanemu przez Tajpej sprzętowi wojskowemu.
Nie był to więc rutynowy trening, ale demonstracja gotowości bojowej, która zbiegła się w czasie z zatwierdzeniem przez USA rekordowego pakietu zbrojeniowego dla Tajwanu o wartości 11,1 mld dolarów. Pekin odebrał to jednoznacznie jako prowokację.
Tajwan szykuje się na najgorsze
Prezydent Lai Ching-te w noworocznym orędziu nie ukrywał powagi sytuacji. Podkreślił, iż Tajwan musi zdecydowanie bronić swojej suwerenności i wzmacniać obronę narodową. Jego zdaniem skala chińskich manewrów pokazuje, iż potencjał obronny wyspy powinien zostać zwiększony choćby o 40 mld dolarów.
– Musimy przygotować się na najgorsze, mając jednocześnie nadzieję na najlepsze – zaznaczył Lai, wskazując, iż rok 2026 będzie najważniejszy dla bezpieczeństwa państwa.
Tajpej odrzuca roszczenia Pekinu jako próbę aneksji i konsekwentnie przypomina, iż tylko mieszkańcy wyspy mają prawo decydować o swojej przyszłości.
Zachód zaniepokojony, ale ostrożny
Zaniepokojenie chińskimi manewrami wyraziły Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Japonia, Australia i Filipiny. Waszyngton apeluje o „powściągliwość”, sprzeciwiając się jakimkolwiek próbom zmiany status quo siłą.
Jednocześnie w USA trwa wewnętrzna debata. Donald Trump, cytowany przez CBS News, stwierdził, iż nie wierzy w rychłą inwazję i podkreślił swoje „dobre relacje” z Xi Jinpingiem. Zwrócił też uwagę, iż Chiny prowadzą ćwiczenia morskie w regionie od lat – dziś są one jednak odbierane inaczej, bo kontekst geopolityczny uległ zasadniczej zmianie.
2027: data graniczna?
Amerykański raport o Chinach, opublikowany pod koniec 2025 roku, ponownie wskazuje rok 2027 jako moment, w którym Pekin może być gotowy do wygrania wojny o Tajwan. Analitycy zaznaczają, iż zdolność militarna nie musi oznaczać natychmiastowej decyzji politycznej, ale historia uczy, iż reżimy autorytarne często wykorzystują okna strategicznych możliwości.
Manewry „Misja Sprawiedliwości 2025” są jasnym sygnałem: Chiny nie blefują. Dla wolnego świata – w tym Europy i Polski – to przypomnienie, iż globalne bezpieczeństwo nie jest abstrakcją, a obrona ładu międzynarodowego wymaga siły, determinacji i realnych zdolności odstraszania.









