Będzie rozkaz pałowania przed TK? Mają plan pacyfikacji

niepoprawni.pl 3 hours ago

Tusk i jego ekipa idą na całość: siłowe przejęcie TK, prowokacje, pałowanie i media jako tuba propagandy.Donald Tusk i jego hunwejbini z Koalicji 13 grudnia weszli w fazę otwartej eskalacji. Po nieudanej próbie wrześniowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego – udaremnionej oporem protestujących i stanowczością prezesa Bogdana Święczkowskiego – uruchomiono plan B: zastraszanie, punktowe uderzenia i przygotowanie gruntu pod pacyfikację miasteczka namiotowego przed TK. Cel jest klarowny – przedstawić obrońców Trybunału jako agresorów i zagrożenie dla porządku, a samego prezesa TK oskarżyć o wspieranie anarchii. Potem można już „przywracać ład prawny dostępnymi państwu metodami”, jak sam Tusk ogłosił, nie cofając się ani o krok.

Najświeższy przykład? Brutalna interwencja policji wobec mężczyzny, który okazał się żołnierzem rezerwy WP i druhem OSP. Nagranie pokazuje nieadekwatną przemoc: powalenie, wykręcanie rąk, podduszanie, utrata przytomności, kajdanki i karetka. Policjantka szczególnie się wyróżniła. Komunikat policji i natychmiastowy przekaz mediów rządowych (TVP w likwidacji) – „nożownik, który zaatakował policjantkę” – to klasyka. Posiadanie scyzoryka w warunkach polowych miasteczka namiotowego to rzekomo dowód na zagrożenie. Absurd kompletny, ale skuteczny: zohydzić protestujących, odstraszyć ludzi od jutrzejszej (lub kolejnej) manifestacji i stworzyć pretekst do „przywracania spokoju”.

To nie izolowany incydent. Wcześniej pojawiały się doniesienia o rzekomym rozkazie pacyfikacji, któremu – według części źródeł – warszawski garnizon miał się opierać (policja to dementuje). Sceny przed TK po „ślubowaniu” Macieja Berka w Sejmie (zamiast przed prezydentem Karolem Nawrockim) – przepychanki, bariery, kordon policji – przypominały wielu stan wojenny. Berek, niedawny minister w rządzie Tuska, miał wejść do Trybunału pod ochroną, a prezes Święczkowski blokował dostęp. Tusk w nagraniu mówił o „uzurpatorach”, „awanturach i burdach” oraz o tym, iż państwo zbyt długo działa bez „prawidłowo wybranego” TK. Prezydent Nawrocki odmawia przyjmowania ślubowań – i to ma być problem, a nie fakt, iż rząd próbuje obchodzić konstytucyjne procedury.

W tle działa już maszyna przygotowująca grunt pod nową większość w TK. Zespół powołany zarządzeniem Tuska z września 2026 r. ma listę około 50 spraw: ustawy do zaskarżenia (prokuratura, KRS), wyroki z czasów PiS do „skorygowania” w nowym kontekście, wszystko po to, by odkręcić orzecznictwo poprzedniej władzy. Nowa większość sędziowska ma dostać gotowy pakiet do roboty. To nie reforma – to polityczne przejęcie instytucji, która miała być strażnikiem konstytucji.

Hunwejbini działają synchronizowanie: MSWiA (Kierwiński), służby, media mainstreamowe i „silni razem”. Strategia dowodzenia policją – według doniesień – angażuje ludzi z doświadczeniem prowokacji z czasów Marszów Niepodległości. Punktowe uderzenia mają wywołać niechęć społeczną, a potem usprawiedliwić szerszą akcję. Protestujący to „zagrożenie”, prezes TK – wspierający chaos, a rząd – jedyny gwarant ładu. Reżimowe metody wróciły wraz z Tuskiem, tak jak przywileje emerytalne dla esbeków – jak celnie zauważono.To nie jest przywracanie praworządności. To jest konsekwentne niszczenie niezależnych instytucji, które nie poddają się woli obecnej większości. Najpierw media publiczne, prokuratura, sądy, teraz TK. Prezydent stawia tamę, protestujący trzymają linię – więc trzeba ich złamać. Pałowanie, oskarżenia o agresję, medialna nagonka. Wszystko po to, by Tusk mógł powiedzieć: „nie cofniemy się”. Pytanie tylko, dokąd dokładnie idzie ta droga i ile jeszcze konstytucyjnych barier padnie po drodze. Obrońcy TK nie są anarchistami. To władza, która traci hamulce, próbuje nimi być.

Read Entire Article