Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ostrzegło we wrześniu 2026 roku, iż Rosja chce przede wszystkim zablokować europejską pomoc dla Ukrainy i może jesienią oraz zimą nasilić działania wojskowe. Na celowniku są kolej, mosty i przejścia graniczne. Dla Polski oznacza to bezpośrednie ryzyko dla infrastruktury, bezpieczeństwa i swobody podejmowania suwerennych decyzji.
Rosja uderza w zaplecze pomocy
Dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi i Służb Mundurowych BBN gen. dyw. Adam Rzeczkowski poinformował dziennikarzy, iż od początku września obserwowane są agresywne działania rosyjskich służb przeciw miejscom wykorzystywanym w Europie do dostarczania pomocy Ukrainie. Wskazał kolej, mosty i przejścia graniczne. Jak podała Wirtualna Polska za PAP, generał uznał zablokowanie pomocy dla Ukrainy za nadrzędny cel rosyjskich działań w Europie.
To ostrzeżenie dotyczy Polski wprost. Nasz kraj jest ważnym zapleczem transportowym dla wsparcia kierowanego na Ukrainę, a Kreml dobiera narzędzia nacisku do słabości poszczególnych państw. Każda próba sparaliżowania transportu, zastraszenia społeczeństwa lub osłabienia politycznej woli pomocy godzi zarazem w polską suwerenność. Moskwa chce decydować, co wolno Warszawie. Polska nie może na to pozwolić.
Oficjalna informacja BBN o wrześniowym spotkaniu z mediami potwierdza, iż rozmowa obejmowała działania Federacji Rosyjskiej wobec Polski i państw NATO, incydenty, dezinformację, sytuację na Ukrainie oraz współpracę sojuszniczą. Lista zagrożeń pokazuje, iż presja nie ogranicza się do frontu. Obejmuje logistykę, informację i odporność państwa.
Eskalacja poniżej progu wojny
Zastępca dyrektora Departamentu Analiz BBN płk Mariusz Soliwodzki ocenił, iż pełnoskalowa agresja Rosji na państwa NATO jest w krótkiej perspektywie mało prawdopodobna, dopóki Kreml uznaje ją za obarczoną wysokim ryzykiem wojny z całym Sojuszem. Bardziej realne są coraz ostrzejsze działania poniżej progu wojny, także z użyciem środków wojskowych.
To scenariusz szczególnie niebezpieczny, bo przeciwnik liczy na niepewność i spory proceduralne. Prowokacja ma wyglądać jak przypadek, sabotaż jak awaria, a operacja wpływu jak spontaniczny głos opinii publicznej. Właśnie dlatego zapewnienia, iż NATO ochroni Polskę przed rosnącą presją Rosji, muszą mieć pokrycie w gotowości wojska, służb i infrastruktury krytycznej. Sam komunikat polityczny nie zatrzyma zagrożenia.
Jesień i zima pod znakiem ryzyka
BBN ocenia prawdopodobieństwo dodatkowej mobilizacji w Rosji po wyborach do Dumy Państwowej jako umiarkowanie wysokie. Nie pozostało znana jej ewentualna skala ani wpływ na przebieg wojny. Soliwodzki wskazał jednak, iż jesienią i zimą prawdopodobna jest eskalacja rosyjskich działań wojskowych przeciwko Ukrainie.
Rosja utrzymuje kurs konfrontacyjny i nie wykazuje gotowości do rzeczywistego zakończenia wojny oraz powrotu do przestrzegania norm międzynarodowych. BBN podkreśla przy tym, iż choćby zawieszenie broni, zamrożenie walk albo zakończenie obecnej fazy wojny nie usunie długoterminowego zagrożenia dla państw regionu. To ważne otrzeźwienie dla tych, którzy każdy rozejm chcieliby sprzedać Polakom jako trwały pokój.
Polska potrzebuje odporności, nie uspokajających zaklęć
Premier Donald Tusk mówił w Sejmie o możliwych poważnych zdarzeniach w najbliższych miesiącach. Wśród zagrożeń wymienił hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Takie działania miałyby osłabiać motywację państw NATO do uruchamiania mechanizmów sojuszniczych.
Odpowiedź nie może ograniczać się do alarmistycznych wystąpień. Państwo musi chronić węzły kolejowe, mosty, lotniska, przejścia graniczne, sieci energetyczne i systemy łączności. Potrzebuje sprawnego kontrwywiadu, obrony przeciwlotniczej oraz jasnych procedur reakcji. Polski udział w koalicji antybalistycznej i kooperacja z Ukrainą mają sens tylko wtedy, gdy wzmacniają zdolność Rzeczypospolitej do samodzielnej obrony i działania razem z sojusznikami.
Stawka jest prosta: bezpieczeństwo polskich rodzin, ciągłość funkcjonowania państwa i prawo Polski do prowadzenia własnej polityki bez rosyjskiego szantażu. Pomoc dla Ukrainy nie jest aktem sentymentalnym. Służy odsuwaniu rosyjskiej siły od polskich granic. Musi jednak iść w parze z twardą ochroną własnego terytorium, bo Kreml testuje przede wszystkim odporność tych, których chce zastraszyć.
Źródło: Wirtualna Polska / PAP
Źródło: WP Wiadomości

















