Anna Bryłka 4 listopada odpowiedziała Donaldowi Tuskowi, który nazwał ETS2 „wymysłem”. Europosłanka Konfederacji przypomniała, iż system ma ruszyć w 2028 roku, i zażądała od premiera skutecznego odrzucenia go w UE. Stawką są przyszłe koszty paliwa i ogrzewania ponoszone przez polskie rodziny.
„Wymysł” zapisany w unijnym prawie
Donald Tusk użył mocnego określenia podczas środowego spotkania z premierem Czech Andrejem Babišem w Warszawie. Szef polskiego rządu stwierdził, iż wobec twardej polityki prowadzonej przez światowe mocarstwa Europa nie ma dziś czasu w rozwiązania „typu ETS2”. Zapowiedział też bliską współpracę Polski i Czech w sprawie obu unijnych systemów handlu emisjami.
Problem polega na tym, iż ETS2 nie jest już luźną koncepcją urzędników Komisji Europejskiej. To przyjęty mechanizm, którego pełne uruchomienie przesunięto z 2027 na 2028 rok. Anna Bryłka właśnie tę sprzeczność wytknęła premierowi. Europoseł Konfederacji napisała w serwisie X, iż skoro Donald Tusk nazywa ETS2 wymysłem, powinien wreszcie wykazać skuteczność w Unii Europejskiej i doprowadzić do odrzucenia systemu.
ETS2 uderzy przez ceny paliw i ogrzewania
Bryłka określiła ETS2 jako podatek ukryty w cenach paliw używanych do ogrzewania domów i tankowania samochodów. Formalnie obowiązek zakupu i umarzania uprawnień spadnie na dostawców paliw, a nie bezpośrednio na gospodarstwa domowe czy kierowców. Komisja Europejska opisuje ten mechanizm wprost: system obejmie emisje z budynków, transportu drogowego i mniejszych sektorów przemysłu.
Nie zmienia to ekonomicznego sedna sprawy. Dostawca paliwa nie bierze dodatkowego kosztu znikąd. Presja cenowa przechodzi wzdłuż całego łańcucha, aż dociera do rachunku za ogrzewanie, ceny litra paliwa oraz kosztu przewozu towarów. Dlatego spór o realne obciążenia gospodarstw domowych nie jest abstrakcyjną debatą klimatyczną. Dotyczy portfela każdej rodziny zależnej od samochodu, gazu, oleju opałowego lub droższego transportu.
Unia odpowiada, iż wpływy z ETS2 mają finansować działania klimatyczne i osłony społeczne, a rezerwa stabilności ma ograniczać gwałtowne wzrosty ceny uprawnień. To jednak nie usuwa podstawowej wątpliwości: najpierw Bruksela tworzy nowe obciążenie, a potem obiecuje częściowo łagodzić jego skutki publicznymi pieniędzmi. Z punktu widzenia polskiej rodziny rozsądniejszą polityką jest niedopuszczenie do kosztu, zamiast budowania kolejnego systemu rekompensat.
Zapowiedzi premiera muszą przejść test skuteczności
Rząd ogłosił w październiku, iż podczas szczytu Rady Europejskiej wywalczył rozpoczęcie przeglądu skutków ETS2. Przegląd nie oznacza jednak wycofania systemu. Również roczne przesunięcie terminu nie jest zwycięstwem, jeżeli końcowym rezultatem pozostaje uruchomienie mechanizmu w 2028 roku.
W tym punkcie zarzut Bryłki trafia w sedno. Donald Tusk od lat przedstawia swoje wpływy w instytucjach europejskich jako polityczny atut. Teraz ma okazję udowodnić, iż te relacje służą Polsce, a nie wyłącznie sprawnemu poruszaniu się w brukselskich korytarzach. Słowa o „wymyśle” brzmią dobrze. Polski interes wymaga jednak decyzji, która zatrzyma kosztowny mechanizm.
Polska i Czechy mają wspólny interes
Po spotkaniu w Warszawie Andrej Babiš podkreślił, iż rozwiązanie problemu ETS1 i odłożenie ETS2 może natychmiast pomóc firmom. Tusk mówił z kolei, iż gospodarki Polski i Czech nie mogą być skazane na straty oraz iż oba państwa będą szukały poparcia innych państw regionu. To adekwatny kierunek, o ile powstanie z niego realna koalicja zdolna zmienić unijne prawo.
Polska nie powinna samotnie przyjmować rozwiązań niedostosowanych do własnej struktury energetycznej, poziomu zamożności i potrzeb transportowych. kooperacja z Czechami oraz innymi państwami Europy Środkowej może być narzędziem obrony konkurencyjności regionu. Stawką są niższe koszty życia, swoboda przemieszczania się i zachowanie produkcji w Europie.
Polacy nie potrzebują kolejnej konferencji o twardej walce w Brukseli. Potrzebują wyniku. o ile premier uważa ETS2 za błędny wymysł, powinien zbudować większość zdolną go odrzucić. Inaczej mocne słowo zostanie tylko zasłoną dla rachunku, który ostatecznie zapłacą obywatele.
Źródło: DoRzeczy.pl, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Rada Unii Europejskiej, Komisja Europejska.
Źródło: Do Rzeczy


















