Od 2022 roku, gdy wybuchł konflikt zbrojny na Ukrainie, politycy wszystkich opcji na lewo i prawu rzucają sucharami o „ruskiej narracji” i „korkach od szampana strzelających na Kremlu”. Najstarsi górale i Polacy pamiętają, iż istniało coś takiego, jak „radziecki szpan”, który tyle miał wspólnego z szampanem, co kawa „Inka” z kawą i wyrób czekoladopodobny z czekoladą. Prawdziwy szampan jest produkowany we Francji i chyba choćby na Kremlu tylko taki jest podawany do kawioru, podobnie jak w wielu gabinetach politycznych na całym świecie.
Od wczoraj jeden kraj może mieć poważny problem z nabyciem szampana, bo Donald Trump w swoim stylu ogłosił, iż USA o 200 proc. podniosą cła na szampana i francuskie wina. Wprawdzie i szampan i francuskie wina nie wchodzą w skład codziennej diety przeciętnego Amerykanina, ale dla Francuzów to atak na ich narodową dumę. Z nałożenia ceł nie będzie też raczej zadowolona amerykańska elita biznesowa i artystyczna, która takich luksusów sobie nie odmawia. Problem jest jednak znacznie poważniejszy i tak naprawdę o poważniejszą sprawę chodzi, niż najbardziej wykwintne trunki, czy naiwne moralizowanie. Donald Trump nie pierwszy raz zaatakował prezydenta Francji i za każdym razem przekraczał granice wyznaczone w podręcznikach dyplomacji. Dwa tygodnie temu ekscentryczny prezydent USA kpił ze swojego francuskiego odpowiednika w tak mało subtelny sposób:
Każdy kraj powiedział to samo: “nie, nie zrobimy tego”. Niektórzy byli stanowczy, niektórzy uprzejmi, a inni niegrzeczni. Wszyscy twierdzili, iż nie podwyższą cen. I w ciągu, powiedziałbym jakichś trzech minut, wszyscy mówili: “bylibyśmy zaszczyceni, gdybyśmy mogli czterokrotnie podnieść ceny leków. (…) Emmanuel powiedział do mnie: “Donald, mamy umowę. Podniosę ceny leków na receptę o 200 proc. czy jakoś tak. Z chęcią bym to zrobił, byłby to dla mnie wielki zaszczyt. Cokolwiek chcesz, Donaldzie, proszę, tylko nie mów o tym ludziom. Proszę nie, błagam cię” – powiedział Trump na konferencji Partii Republikańskiej 6 stycznia 2026 r.
W odpowiedzi Emmanuel Macron, jako pierwszy zaproszony do Rady Pokoju, odrzucił propozycję Donalda Trumpa i to natychmiast wywołało firmową reakcję aktualnego gospodarza Białego Domu. Donald Trump posłał kilka ciosów jednocześnie i zaczął od dyskredytacji Emmanuela Macrona, uznając jego decyzję za kompletnie nieistotną, z uwagi na fakt, iż kończy się kadencja francuskiego prezydenta. Po kolejnym ciosie już nie tylko Macron, ale cała Francja usłyszała, iż USA podniosą cła na francuskie wiana i szampana, jeżeli przez cały czas będzie sprzeciw wobec amerykańskich planów politycznych. Obie zdecydowane reakcje Donalda Trumpa wychodzą poza protokół dyplomatyczny, ale to nie wszystko, na końcu prezydent USA na portalu społecznościowym Truth Social ujawnił fragment swojej korespondencji z Emmanuelem Macronem, a dokładnie wiadomość SMS:
Mój przyjacielu, jesteśmy całkowicie tego samego zdania w sprawie Syrii. Możemy zrobić wielkie rzeczy w sprawie Iranu. Nie rozumiem, co robisz w sprawie Grenlandii.
W kategoriach etycznych i estetycznych, nie ma zbyt wielu argumentów na obronę Donalda Trumpa, jest to absolutnie niestandardowe działanie i zachowanie, jednak w polityce liczy się sprawczość. Po interwencji w Wenezueli i późniejszym spacyfikowaniu nowej marionetkowej władzy, cały świat zobaczył, iż Donald Trump nie tylko mówi, ale wie, co mówi i przede wszystkim robi, to co mówi. Determinacja Trumpa, żeby hasło MAGA stało się faktem jest gigantyczna i nic nie wskazuje, iż ktoś lub coś jest w stanie jego palny i marzenia powstrzymać. Skuteczna polityka estetyką i etyką niespecjalnie się przejmuje, a Donald Trump wręcz kpi z takiego podejścia do realizacji zamierzonych celów. Czas pokaże, czy miał rację!
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

















